Pies – tak czy nie?

W tym tygodniu zamiana miejsc… Wpis, zamiast Gabi, robię ja – Tata. Dlaczego?  Bo chcę się krótko podzielić  z Wami spostrzeżeniami, obawami, jakie związane były z podjęciem decyzji o przyjęciu do domu nowego mieszkańca. Pewnie każdy Rodzic, w którymś momencie życia dziecka, „zderza się” z pytaniem, prośbą: kupicie mi psa? I co? Niektórzy ucinają krótko: Nie bo Nie! Inni: Nie marudź, lepiej …   Inni wspinają się na wyżyny wyszukiwania wymówek, trudności. A tylko niewielu mówi: nie ma sprawy,  świetny pomysł!

Która odpowiedź jest lepsza? Pomijając formę dobra będzie tylko ta przemyślana. U nas decyzja o wzięciu psa dojrzewała latami. Oczywiście jak wielu Rodziców stosowaliśmy uniki, „zamienniki”. Były rybki, świnka morska. Wymówek było wiele: pracujemy, często nie ma nikogo w domu, w mieszkaniu pies będzie się źle czuł – gdybyśmy tylko mieli dom…, a co jak będziemy chcieli wyjechać?  Pies to kłopot, obowiązek itd.

Czy ostatecznie decydując się na przygarnięcie Quebo zmieniliśmy całkowicie zdanie? Czy wszystkie wcześniejsze wątpliwości zostały rozwiane, a pies w naszej Rodzinie nic nie zmienił?  Oczywiście, że obecność  Quebo „wymusiła” na nas weryfikację standardowego rozkładu dnia, zmianę pewnych przyzwyczajeń, dostosowanie się do nowej sytuacji. Czy obyło się bez „strat” – Nie! – jakiś pogryziony kapeć, książka, poduszka, zjedzony mój obiad (przygotowany i zostawiony w kuchni przez troskliwą żonę:)). Kilka nocnych pobudek, spacery w deszczu…

Wystarczy, bo jeszcze pomyślicie,  że żałuję przygarnięcia Quebo, że chcę innych zniechęcić do posiadania psa. Nigdy w życiu! Chcę tylko, jak wiele innych osób, zwrócić uwagę na to, aby decyzję o posiadaniu zwierzęcia podejmować z rozwagą i świadomością konsekwencji. A jeśli to nie będzie przemyślany wybór – poniesie Was „fantazja”, a może jej brak? – to bądźcie odpowiedzialni i dbajcie o zwierzaka.

Gwarantuję, że szybko pupil skradnie Wasze serca tak jak to z naszymi zrobił Quebo.

Oczywiście nic nie przyszło samo, trzeba było trochę cierpliwości do budowania wzajemnego zaufania, skorzystania z wiedzy i doświadczenia fachowców – jedna z  książek o psach była tą, którą lekko nadgryzł Quebo. Teraz wiemy, że lepiej pewnych rzeczy nie zostawiać na wierzchu gdy wychodzimy a on zostaje sam (kapcie, buty, poduszki). Ostatnio okazało się, że być może niepotrzebnie ponieważ zorientowaliśmy się, iż Quebo nauczył się otwierać drzwi przesuwne szafy, w której między innymi chowamy buty. Po co to robi?  Wyciąga sobie swoje zabawki, których „nadmiar” tam kładliśmy!

Żona nie zostawia już mi obiadu na stole w  kuchni:)

Na wakacje oczywiście jedziemy z Quebo – mimo, że miałby dobrą opiekę – oczywiście Babci i Dziadka.  W końcu to członek Rodziny, a znalezienie noclegów gdzie można przyjechać z psem nie jest problemem. Jedna rada: jeśli pensjonat, hotel, apartament, w opisie podaje, że zwierzęta są mile widziane dopytajcie czy można przyjechać z psem.  Zdarzyło się bowiem, że na moje pytanie odpowiedziano, że na psa się nie zgadzają ( może przyjmują tylko z rybkami), a drudzy pytali o rasę ( Quebo jest tzw. schroniskowcem więc uznałem, że to może „za wysokie progi” dla nas i dałem sobie spokój z ofertą tego pensjonatu). Część firm nie pobiera opłat dodatkowych za psa.

Miało być krótko, więc wystarczy!

A czy jest nam razem dobrze? Kilka załączonych zdjęć da Wam odpowiedź – Gabi zrobiła ich już kilkaset w ostatnich kilku miesiącach.

P.S.

Jest wiele psów, które czekają na kochanych i kochających właścicieli, więc …? Podejmijcie dobrą decyzję!

Pozdrawiam

Mirek

Przeczytaj też:

Czym jest upał dla psa?

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.